Piosenki

sobota, 17 maja 2014

VIII - Podróżuję cieniem


Dedykuję Adzie :)
- Jesteś wspaniała, 
zawsze potrafisz mnie pocieszyć
i poprawić humor!
Za to Ci właśnie dziękuję.

PS nadal czekam na twoje
nowe rozdziały 3:)


   Przez płacz, niewiele do mnie docierało. Wokół mnie walczyli ludzie, polegały potwory które wraz z wiatrem odchodziły w najgłębszą otchłań Tartatu. Półbogowie odnosili rany, zastępowali ich nowi. Ja wciąż siedziałam pod murem. Pozwalałam innym walczyć za siebie. Od odlotu harpii wszystko przestało mieć znaczenie. To mnie chciały, nie Ashley. Mnie. I to ja teraz nie mogłam pogodzić się z tym że zabrały ją. To powinnam być ja. A teraz od środka wypełniało mnie okropne uczucie pustki,  jakbym straciła coś bardzo ważnego... Nie coś, kogoś. Wiedziałam że ona nadal mogła żyć, ale należało spodziewać się najgorszego. Słyszałam w głowie podszepty intuicji "Ona nie umarła..." ale nie słuchałam ich. Ashley umarła.
   A teraz ja muszę ją pomścić.

   Wstałam i podniosłam miecz.
Podchodziłam do walczących.
Odpychałam ich i kilkoma sprawnymi ruchami zabijałam potwory.
Ziemia u moich stóp była usiana złocistym pyłem.
Działałam jak maszyna.
Nie...
Ja byłam maszyną.
Maszyną do zabijania.

   Nadal czułam bul, wyczuwałam każde najmniejsze zadraśnięcie. Tyle, że... nie obchodziło mnie to. Szłam dalej, ludzie ustępowali mi z drogi a potwory napierały coraz mocniej.
  Nie minęło pięć minut, a nie było już z kim walczyć. Wykończona upadłam na kolana i zakrztusiłam się złotym pyłem. Ktoś złapał mnie pod łokcie i pomógł wstać. Zaprowadzili mnie do mojego pokoju, opatrzyli rany. Zostałam wepchnięta do łazienki, kazano mi się odświeżyć. Zrobiłam to. Nic mnie nie obchodziło.
   Wpadłam na pomysł. Szybko wyszłam z pod prysznica, założyłam bieliznę, ciemne jeansy, podkoszulek na ramiączkach, czarno- szarą koszulę w kratę, związałam włosy w warkocza i założyłam moje czarne glany. Na szyi nadal miałam naszyjnik który dostałam niecałą dobę temu. Schowałam go pod koszulkę i wyszłam z łazienki, ruszając do pokoju. Nikogo nie spotkałam po drodze.
  Podeszłam do szafy i wyciągnęłam moją starą torbę sportową, wepchnęłam do niej jakieś ubrania, zapięłam ją i na palcach zeszłam na dół.
Usłyszałam głosy wydobywające się z jadalni i skrzydła szpitalnego. Zaciekawiona podeszłam do drzwi jadalni i zerknęłam przez dziurkę od klucza.
  Diana zawzięcie kłóciła się z jakąś kobietą której wieku nie potrafiłam określić. Równie dobrze mogła mieć lat sześćdziesiąt jak piętnaście. Za każdym razem gdy próbowałam bliżej jej się przyjrzeć obraz się rozmywał. I wtedy zrozumiałam. To była bogini! Dlatego nie mogłam jej się dokładnie przyjrzeć. Tylko co bogini miałaby tu...
To Hera! To o niej mówił Chris! Tylko co ona tu robiła?
   Jakieś dziwne przeczucie utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak wcale nie mam ochoty się dowiadywać. Po cichu odeszłam od drzwi i skierowałam się do kuchni. Pootwierałam szafki i wrzucałam do torby wszystko co się nawinęło. Od kukurydzianych chrupek w czekoladowej polewie, przez zupki chińskie i kanapki aż po napoje gazowane i wodę. Zamknęłam szafki, najpierw starannie ustawiając to co w nich zostało na pierwszy plan aby nikt w najbliższym czasie nie zorientował się, że cokolwiek zabrałam. Cicho zamknęłam drzwi pomieszczenia i wyszłam na taras, aby spróbować czegoś o czym ostatnio czytałam w bibliotece znajdującej się na drugim piętrze obok siłowni i zbrojowni.
   Powoli odzyskiwałam nadzieję, Ashley musiała żyć. A jak musiałam ją znaleźć.
   Swój miecz zawsze miałam przy sobie w postaci naszyjnika z czaszką i pomyśleć, że do niedawna nawet o nim nie wiedziałam. Powiedział mi dopiero mój brat Dylan.
 Bogowie, jak to dziwnie brzmi. Mój brat.
   Zarzuciłam na ramiona czarną skórzaną kurtkę, ponieważ nagle od północy zawiał lodowaty wiatr.
~ Zeusie, jeśli to ty to spieprzaj.~ pomyślałam, a niebo groźnie zabrzmiało i cisnęło błyskawicę. Zaśmiałam się szyderczo pod nosem. Nie bałam się go. W tej misji nikt nie mógł mi przeszkodzić. Ani rodzina ani przyjaciele.Nie ważne, że Chris obiecał mi, że pójdzie ze mną. To była droga którą musiałam odbyć samotnie.
   Zamknęłam oczy i pomyślałam o Ashley. Wyobraziłam sobie jej uśmiechniętą twarz, krwisto czerwone oczy zawsze tak starannie ukryte za okularami przeciwsłonecznymi i długie blond włosy. Pomyślałam o ziemi, o cieniu. Poczułam jak wiatr rozwiewa moje włosy, a moje ciało powoli zamienia się w kłąb czarnego dymu. W cień. Przed oczyma stanął mi piękny widok; ocean, palmy, piękne plaże i wulkan. Teraz już wiedziałam gdzie ją przetrzymują. Rozłożyłam ręce, a wiatr porwał moje ciało ze sobą.






* Jestem nawet zadowolona z tego rozdziału, może nie jest długi ale niebawem pojawi się nowy i myślę, że on wam to troszkę zrekompensuje. Wielu z was narzekało, że nie rozumie zachowania Chrisa ani postępowania Savi. Otóż to troszkę grubsza sprawa niż się wydaje, ale obiecuję, że z czasem wszystko się wyjaśni. Zamierzam wprowadzić do życia bohaterów troszkę więcej zamieszania i chaosu, wiec niedługo pojawi się osoba która troszkę ( lub bardziej ) namiesza.
   Jeszcze jedna sprawa - co do Hery. Pewnie zastanawiacie się co ona tam robi. No więc wam to i owo wyjaśnię. Hera jest kimś w rodzaju łącznika Olimpu i Siedziby. Mogło by się wydawać, że to Diana dowodzi Siedzibą jednak tak nie jest. Nad wszystkim co się tam dzieje władzę ma Hera, a Diana jest tak jakby jej podwładną. Większość mieszkańców Siedziby nie ma pojęcia o ingerencji tej bogini, ponieważ wiedza ta ciągnie za sobą ogromne niebezpieczeństwo i odpowiedzialność zarazem.
   Reszty dowiecie się później :)







5 komentarzy:

  1. Switne ale szkoda że krótkie ;( Kiedy next?
    -Ann

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      We wtorek lub środę ;*

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Świetny rozdział, świetny blog xD
      Weszłam na niego zupełnie przez przypadek, ale bardzo mi się spodobał, więc na pewno będę tu zaglądać ;)
      Ciekawie się zaczyna, a jak tylko znajdę trochę czasu to nadrobię resztę rozdziałów :*
      Ortogrfi i interpunkcji nie jestem w stanie skomentować, ponieważ istnieje możliwość, że w tym komentarzu jest więcej błędów niż w jakimkolwiek Twoim rozdziale
      Na koniec dodam, ze, szczerze mówiąc, reakcje Sevi wydają mi się mało naturalne.

      XOX
      C. :*

      Usuń

* Nie pisz "fajny rozdział", bo wtedy wiem że go nie czytałeś.
* Możesz zareklamować się pod swoją opinią o rozdziale, nie dodawaj komentarzy typu "Spoko, zapraszam do siebie http://cośtam.cośtam.com/pl"
* Tylko szczere opinie.
* Kocham długie komentarze
* Wejdę w każdy podesłany link do bloga ;)
.